Schronisko dla koni

Pierwsze w Polsce schronisko dla koni 

W dolnośląskiej Piskorzynie, na 33 hektarach ziemi żyje około trzystu zwierząt, w tym niemal dwieście koni – po przejściach, uratowanych przed rzeźnią, chorych lub porzuconych. To schronisko Tara, pierwsze tego typu miejsce w Polsce, założone w 1995 roku przez Scarlett Szyłogalis. Miejsce wyjątkowe, gdzie zwierzęta, które tak wiele już w życiu wycierpiały, znajdują prawdziwy azyl na resztę swoich dni.

Pierwszy uratowany koń, czyli jak powstała Tara 

Historia Tary nieodłącznie związana jest z postacią Scarlett, prawdziwej wojowniczki o godne traktowanie koni. Pierwszego konia, którego wykupiła z transportu do Włoch, nazwała Tara i obiecała sobie, że uratuje tyle końskich żyć, ile tylko zdoła. Na początku schronisko mieściło się tuż pod Wrocławiem, ale zabudowania zostały zniszczone podczas powodzi w 1997 roku. Po trzech przeprowadzkach Tara znalazła stałą siedzibę na terenie zrujnowanego gospodarstwa w Piskorzynie niedaleko Wołowa. Nieustanne remonty pochłaniają mnóstwo pieniędzy i energii, ale widok szczęśliwych zwierząt żyjących wreszcie w odpowiednich warunkach jest tego warty. W 2004 roku do życia powołano Fundację Tara, która została wpisana na listę Organizacji Pożytku Publicznego i zajmuje się zbieraniem środków na wykup i utrzymanie zwierząt.

Jak wygląda codzienne życie w schronisku dla koni? 

W schronisku zawsze wiele się dzieje, a stale rosnąca gromada koni, krów, kóz, owiec, świń, psów, kotów i kur wymaga nieustannej opieki i uwagi. Na szczęście Scarlett pomagają wolontariusze – niektórzy przyjeżdżają na kilka dni, inni na kilka miesięcy, by ciężko pracować: sprzątać stajnie, karmić konie, stawiać płoty, wyprowadzać zwierzęta na padoki… W Tarze pojawiają się również wycieczki szkolne i inni goście, w tym wirtualni opiekunowie poszczególnych koni, którzy przyjeżdżają odwiedzić swoich podopiecznych.

W sezonie letnim wszystkie zdrowe i sprawne konie wyjeżdżają na rozległe łąki pod Nieszkowicami, a czuwają nad nimi mieszkający w przyczepach kempingowych wolontariusze. Konie w Tarze nie pracują, nie są rozmnażane i nie można ich wykupić – zostają w schronisku do końca swoich dni. Wszystko po to, by już nigdy nie trafiły w złe warunki i miały szczęśliwą emeryturę.

W jaki sposób można pomóc zwierzętom żyjącym w Tarze? 

Schronisko dla koni do swojego istnienia i funkcjonowania potrzebuje pieniędzy – na pasze, siano, słomę, utrzymanie budynków i padoków, remonty, opiekę kowala i weterynarza, leki i wiele innych niezbędnych rzeczy. Głównym ich źródłem są spływające co roku odpisy z podatków dochodowych, czyli tak zwany 1%. Ponadto wiele koni ma swoich „rodziców chrzestnych”, czyli osoby, które regularnie wpłacają pieniądze na ich utrzymanie w ramach wirtualnej adopcji. Doskonałym sposobem na pomoc zwierzętom jest również wolontariat na miejscu i wysyłanie paczek z najpotrzebniejszymi artykułami.

Materiał partnera