Dziecko z książką

Papierowe podręczniki, które nigdy nie wyjdą z użytku

Kiedy w Polsce pojawiły się e-booki, jeden z najczęściej pojawiających się tematów rozprawek szkolnych brzmiał: czy w przyszłości wciąż będziemy kupować książki? Zdania były podzielone, jednak dziś wiemy, że tradycyjne, papierowe wydawnictwa nigdy nie wyjdą z użycia. I chociaż od czasu do czasu pojawiają się propozycje zastąpienia ciężkich podręczników szkolnych elektronicznymi wersjami, również na tym polu wygrywa tradycja.

As to pies Ali, każdy to wie

Pokolenie dzisiejszych rodziców z sentymentem wspomina swój pierwszy Elementarz. Nie bez powodu użyliśmy wielkiego E. Przez wiele dekad wszyscy Polacy korzystali z Elementarza Mariana Falskiego. Od pierwszego wydania w 1910 roku Elementarz był wznawiany wielokrotnie, za każdym razem urzekając uczniów pięknymi ilustracjami: najpierw Jana Rembowskiego, potem Jana Miklaszewskiego, wreszcie Janusza Grabińskiego. Na przestrzeni dziejów Elementarz był wielokrotnie wznawiany, dostosowując się do bieżącej rzeczywistości, ale zawsze zapewniając uczniom towarzystwo Ali. Po raz ostatni Elementarz Falskiego został wydany w 1982 roku. Później wznowiono wydanie z 1971, jednak Elementarz nie miał już statusu jedynego podręcznika do polskiego dla dzieci.

Jak to możliwe, że tak dobrze pamiętamy Alę i jej psa? Tę zasługę możemy przypisać świetnym tekstom, angażującym obrazkom, które ilustrowały czytanki w Elementarzu, doskonałym polonistom „starej daty”. Ale nie tylko. Okazuje się, że nasze dzieci, przyswajając te same treści, ale przedstawione w postaci elektronicznej, zapamiętałyby znacznie mniej. Do takich wniosków doszli naukowcy w kilku niezależnych badaniach, przeprowadzonych na Uniwersytecie w Maryland i Uniwersytecie w Pensylwanii. To już oficjalnie pewne: uczniowie, którzy czytają papierowe książki, zapamiętują więcej. Korzystanie z czytników wiąże się z mniejszą koncentracją na czytanym tekście.

Dlaczego e-booki nie zastąpią tradycyjnych podręczników szkolnych?

Papierowe podręczniki szkolne ułatwiają uczniom zapamiętywanie czytanych treści, jednak nie jest to ich jedyna zaleta. Czytanie drukowanego tekstu jest też po prostu zdrowsze. Bez względu na to, jakie urządzenie udostępnimy dziecku do zapoznania się z treścią e-podręcznika, zawsze wystawiamy ucznia na świecące w oczy ekrany. A tego przecież lepiej unikać.

Kolejny problem, z jakim trzeba się liczyć, zachęcając dzieci do używania e-booków, to stałe połączenie z Internetem. Jeśli uczeń czyta na tablecie lub komputerze, a nie na specjalnym czytniku, pokusa włączenia TikToka albo Snapchata może okazać się zbyt silna. Nawet jeśli maluch jej nie ulegnie, atrakcyjna alternatywa dla niekoniecznie porywających treści nauczania może być rozpraszająca.

Przewagę nad elektronicznymi książkami papierowym podręcznikom zapewnia też łatwość powracania do omawianych już treści. Uczniowie mogą zaznaczać zakładkami ważne strony, przyklejać do nich żółte karteczki z własnymi notatkami. Korzystanie z elektronicznych podręczników podczas nauki jest zwyczajnie niewygodne. Tak, nawet dla naszych dzieci, które przecież lepiej niż my radzą sobie z nowymi technologiami.

E-podręczniki wcale nie są tańsze od zwykłych podręczników. Oczywiście w sieci można znaleźć darmowe materiały dydaktyczne i wielu nauczycieli chętnie z nich korzysta. Jednak obowiązkowe podręczniki, zatwierdzone przez MEN, nie są za darmo. Jedyną zaletą e-podręczników wydaje się więc to, że nic nie ważą – zauważa nasz rozmówca z antykwariatu online mobilnepodreczniki.pl.

Największą grupę zwolenników podręczników w ich tradycyjnej postaci tworzą… uczniowie szkół ponadpodstawowych i studenci. Wystarczy zapytać przypadkowego maturzystę, czy wyobraża sobie przygotowania do egzaminu bez papierowych książek, ćwiczeń i odręcznych notatek. Odpowiedź zawsze brzmi „nie”. Im więcej złożonych zagadnień do przyswojenia, tym mocniej uwidaczniają się korzyści używania zwykłych książek.

Materiał partnera