rower elektryczny

Kiedyś były motorowery, a dziś… – zalety roweru elektrycznego

Kto dziś jeszcze pamięta sunące po polskich drogach Junaki i Romety (Stelle, „Komary”)? Dziś, widziane jeszcze sporadyczne, wywołują na twarzach uśmiech: głośne, powolne, a do tego nadszarpnięte zębem czasu i przeważnie zaniedbane. Ale kiedyś, w powojennej Polsce, były największym marzeniem każdego chłopca i mężczyzny, wyznacznikiem prestiżu, obiektem westchnień i masowego uwielbienia.

Kto pamięta tamte czasy?

Stopniowo, wbrew początkowym prognozom planistów, ich miejsce zaczęły zajmować samochody osobowe, które wkrótce zalały ulice od wielkich miast po wsie. W ostatnim czasie coś się jednak zaczęło zmieniać. Kilka samochodów, przynajmniej po jednym dla każdego członka rodziny, przestało być już postrzegane jako must have każdego przedstawiciela wschodzącej klasy średniej. W myśleniu Polaków dokonuje się obecnie rewolucja, a wraz z nią coraz więcej samochodów znika z naszych garażów i dróg. Co jest tego przyczyną i co stopniowo zastępuje klasyczne dwuślady?

Rewolucja komunikacyjna czy rewolucja społeczna?

Moda na zdrowy styl życia dotarła do Polski z opóźnieniem, ale gdy już przekroczyła zachodnią granicę, szybko rozprzestrzeniła się na cały kraj. Na naszych stołach zaczęły pojawiać się zdrowe, niskokaloryczne jedzenie ekologicznego pochodzenia, śmieci wrzucamy odtąd wyłącznie do pojemników z odpowiednim oznaczeniem, a w mediach coraz częściej słyszeliśmy o katastrofalnych, trucicielskich skutkach przemysłu wydobywczego i ściśle związanej z nim branży motoryzacyjnej.

Rezultaty dało się szybko zobaczyć. Polacy zaczęli przesiadywać się na rowery lub chodzić pieszo, a przy tym ograniczać używanie samochodów, z zamiarem zastąpienia ich któregoś dnia mniej szkodliwymi dla środowiska autami elektrycznymi. Ale w międzyczasie wydarzyło się coś jeszcze, co zupełnie zmieniło postrzeganie jednostki, wpłynęło na jego życiowe ambicje i oczekiwania, a ostatecznie odcisnęło też piętno na przemyśle motoryzacyjnym. Elastyczne warunki zatrudnienia, niepewność na rynku pracy i inne skutki nowej ekonomii sprawiły, że coraz więcej osób zaczyna życie rodzinne znacznie później, niż kiedyś, albo nie planuje zaczynać go wcale.

Tym samym posiadanie wielkich, rodzinnych aut stało się zbędne. Niektórzy wybierają więc klasyczne rowery, a ci bardziej wygodni i ceniący sobie możliwość błyskawicznego przemierzenia trasy, przesiadają się na rowery elektryczne. Ten najnowszy krzyk mody zajmuje dziś coraz bardziej miejsce Junaków i Komarów, o których przed laty marzyli nasi ojcowie i dziadkowie. Ekologiczne, zaprojektowane zgodnie z aktualnymi trendami designerskimi, a także bardziej zwrotne i lepiej dopasowane do architektury współczesnych miast i metropolii rowery elektryczne, przestają zadziwiać, a zamiast tego budzą podziw i zazdrość. Dlaczego Ty też powinieneś rozważyć zakup eko roweru, choćby przez stronę rowerzysta.pl?

Jakie zalety mają rowery elektryczne?

Z reguły mówi się o „wadach i zaletach” przedmiotów, jednak w przypadku eko rowerów tych pierwszych praktycznie nie ma. Ktoś oczywiście mógłby uznać za ich minus brak możliwości przewiezienia dodatkowych osób, ale o to samo równie dobrze można by oskarżyć lampkę stołową czy kalkulator wielofunkcyjny. Rowery elektryczne ma po prostu inne przeznaczenie niż samochód osobowy i ocenianie go tymi samymi kryteriami nie ma najmniejszego sensu. Wszystkich zalet tego środka transportu trudno natomiast zliczyć.

Oto kilka z nich:

  • To Ty wybierasz, czy chcesz pedałować, czy wspomożesz się mocą elektrycznego silniczka. Jest to więc świetne rozwiązanie dla tych, którzy od czasu do czasu mają ochotę na rekreacyjną lub wyczynową przejażdżkę, a czasem muszą szybko przecisnąć się przez zakorkowaną drogę.
  • Mogą z niego korzystać osoby starsze, które lubią kontakt z przyrodą i chcą jeszcze poczuć wiatr we włosach, ale pedałowanie bywa już dla nich męczące.
  • Nie wydziela spalin, jest w 100% ekologiczny, dzięki czemu ograniczamy nasz negatywny wpływ na dobrostan Ziemi i wszystkich jego ludzkich i nie-ludzkich mieszkańców.
  • Tanie „tankowanie”. Koszt naładowania akumulatorka to około 30 groszy, co starczy na przejechanie od 30 do nawet 60 kilometrów.
  • Nie spocisz się w drodze do pracy lub szkoły.

Rowery elektryczne czy samochody – jeśli jeszcze nie wybrałeś, bądź eco i zdecyduj się na te pierwsze. Wkrótce sam się przekonasz, że dokonałeś właściwego wyboru.

Artykuł powstał we współpracy ze sklepem internetowym Rowerzysta.pl

Materiał partnera